Jeśli nie dostrzegasz u siebie wulkanu, zauważ chociaż iskry

dziura

Pisze ten wpis, kiedy mam TO wspaniałe uczucie, które nazywam FLOW, a czuje je zawsze wtedy, kiedy piszę do kobiet, kiedy daję im wiedzę i inspirację, słowem, kiedy spełnia się moja życiowa misja. Wiem, wiem nie piszę idealnie i nie mam wybitnej wiedzy, ale wiesz co, jestem już na takim etapie, że POMIMO tego i tak mam FLOW:-) to wymaga pracy nad sobą… ale to temat na kolejny wpis!

 

No właśnie, nie zawsze znałam swoje powołanie. Czułam tylko tęsknotę, jakieś niezagospodarowane miejsce pod sercem, coś, co można opisać jako chęć przejawiania się w działaniu, a owo działanie oddawałoby to, kim czuję się „w środku”, realizowałoby mój potencjał…

 

Pamiętam jak „pchałam” wózek z zawiniątkiem w postaci mojego pierwszego Dziecięcia. Znałam na pamięć każdą okoliczną trasę. Ja nie spacerowałam, to były raczej marszobiegi… co nieźle oddaje ówczesny stan mojej duszy. Z jednej strony czułam, że spełniam się w roli mamy (nie bez tysiąca leków i obaw rzecz jasna), ale fakt urodzenia dziecka dał mi pewien rodzaj odwagi do … wydarzenia się, zaistnienia w pełni. Szukałam więc formy: jak? w jaki sposób?

 

Tak więc pchałam ten wózek i pchałam;) i powtarzałam sobie w myślach: „myśleć Gośka, myśleć!” Teraz się z tego śmieję, ale wtedy rzeczywiście czekałam na eksplozję wulkanu, fajerwerki, meteoryt czy inne wodotryski, które pozwoliłyby mi upewnić się, że TO jest TO. Swoje pragnienia i myśli kierowałam od razu na biznesowe tory, a co! Przecież zawsze marzyłam o własnej firmie, kiedy TO COŚ wspaniałego, będę oferować KOMUŚ, kto mi chętnie zapłaci…

 

Wiele dziesiątek godzin spędziłam na obmyślaniu rożnych wariantów biznesowych… Kiedy już byłam przekonana, że mam świetny pomysł, udało mi się nawet zdobyć usługę doradczą finansowaną ze środków unijnych. Jednakże…  niech na ten pomysł oraz na tę „instytucję” opadnie zasłona milczenia…  Idea tamtego biznesu nie miała racji bytu z tej prostej przyczyny, że nie była oparta na mojej  p r a w d z i w e j pasji. Między innymi dlatego tamta koncepcja umarła w zarodku, a nawet jakby ujrzała światło dzienne, to jestem pewna, że w obliczu pierwszych problemów – nie wystarczyłoby mi determinacji i serca do ich przezwyciężania.

 

Wracając do tytułowych meteorytów i wodotrysków – tak, jestem tym przypadkiem, który wierzył, że któregoś słonecznego dnia jakiś cudowny koncept, który będzie wiernym odbiciem mej duszy, spadnie mi wprost na głowę, a ja stanę się bardzo majętną właścicielką świetnie prosperującego biznesu… Tak oczywiście się nie stało. Natomiast
podczas poszukiwania wiedzy o e-biznesie natrafiłam na blog trenerki biznesu, aktualnie współtwórczyni Kobiecego Inkubatora, Małgosi Dwornikiewicz-Opalińskiej.

 

Oczywiście nie na pierwszej sesji i nie po pierwszym ćwiczeniu udało mi się połączyć wszystkie kluczowe elementy, które złożyły się na coś, co teraz nazywam enigmatycznie swoją  p r a w d z i w ą  pasją. Pamiętam jak Gosia przetestowała na mnie cały arsenał swoich ćwiczeń i podchwytliwych pytań. W końcu udało mi się poczuć przy pewnych tematach to, co czułam w dzieciństwie, jednakże obraz przed-końcowy wyglądał tak:

Czytam ciekawą książkę w wannie pełnej gorącej wody z pianką, tak jak lubię najbardziej.

Pamiętam jak Gosia drążyła dalej: to wymyśl teraz sposób, żeby ludzie płacili za oglądanie ciebie, jak leżysz w tej wannie i czytasz… Teraz śmiejemy się z tego, ale pamiętam wiele momentów zniechęcenia. Nie było fajerwerków pt.: wow, to jest to! Raczej długo, długo nic i pod górę… I znowu: długo, długo nic…

 

Przyznam się, że po prostu bałam się JEDNOZNACZNEJ diagnozy tego kim jestem, jaka jestem, jaki mam potencjał  – tu i teraz. Zawsze myślałam o sobie jako o procesie, co przy niestabilnym poczuciu własnej wartości skutkowało warunkowym akceptowaniu siebie, wyłącznie przez pryzmat przyszłości – lubieniu siebie, ale tylko w tej lepszej wersji siebie…

 

A jak jest u Ciebie?

Może Ty z kolei, boisz się konsekwencji odkrycia swojej prawdziwej pasji, bo to wiązało by się ze zmianą dotychczasowego trybu życia? Zmiana oznacza wysiłek, czasami chaos… A co powiedziałby na to Twój partner? Może boisz się, że Wasz związek nie przetrwałby TEGO? A może odzywa się w Tobie wdrukowany przez rodziców obraz wydarzeń: Ty w korporacji, w markowym garniturze, a nie Ty – uprawiająca winorośle gdzieś na wsi, w chustce na głowie, kucająca na nasłonecznionym stoku?

 

A może najsilniejszy głos w Tobie to głos intelektualistki, która tak BARDZO chce, tak „obrabia ten temat” z każdej strony, tak „napina się”, że nie dopuszcza do siebie tego, co podpowiada intuicja, ciało… A może chcesz tu i teraz, natychmiast, dowiedzieć się co jest Twoją prawdziwą pasją, bo masz żyłkę do biznesu, tylko konceptu Ci brakuje i chcesz teraz! Teraz! Natychmiast!

Może nie wiesz, co kochasz robić, nie poświęcasz się TEMU, bo nie robisz TEGO tak perfekcyjnie „jak należy”, żeby w ogóle TO COŚ nazwać swoim ulubionym zajęciem? Jesteś perfekcjonistką? Karzesz siebie za braki?

***

  Jeśli nie dostrzegasz u ciebie wulkanu – zauważ chociaż iskry

 

Poniżej rady od drugiej Małgosi. Jeśli nie dostrzegasz u ciebie wulkanu – zauważ chociaż iskry. Ogień powstaje z jednej iskry, prawda?
  •  Zastanów się jakie “zakłócacze”,  bronią dostępu do zobaczenia iskry w Twoim przypadku;
  • Zastanów się – co mnie powstrzymuje  przed zrobieniem tego co w tej chwili mnie interesuje?
  • Dlaczego jeszcze tego nie robię? Może to są właśnie Twoje iskry. Iskry, które rozpalą ogień.
  •  Skup się teraz tylko na tych odpowiedziach. Prześpij się z nimi. Pomedytuj. Bez napinania.
  • Kolejnego dnia… POCZUJ wszystko to, co w tej chwili Ciebie interesuje.
  •  Wyobrażaj sobie, jak już tego doświadczasz. I jak jest? Błogo?:)
  • Wizualizuj każdą z tych sytuacji. Zasypiaj wyobrażając sobie – i wyobrażaj sobie budząc się.

 


PASJĘ w pierwszej kolejności musisz POCZUĆ. Później obrabiać intelektualnie, nazywając, konkretyzując. 
I wsłuchując się w siebie – zobacz kiedy poczujesz silniejsze (tę iskrę) emocje. Nie obrabiaj tego konkretyzując – POCZUJ TO. Tak mocno jak potrafisz. Powodzenia! I jeszcze prośba do Ciebie!  Opisz proszę etap (na drodze do poszukiwania pasji), w którym się aktualnie znajdujesz.

 

—> Jeśli w Twoim otoczeniu znajdują się kobiety, które potrzebują impulsu do zmian… podeślij im link:
http://kobiecyinkubator.pl/zapisz-sie-na-biuletyn-i-odbierz-gratis/

 Kiedy życie kobiety popada w zastój lub wypełnia się nudą, to jest moment, kiedy powinna dojść do głosu jej dzika, zwierzęca strona: to czas, by dusza rozlała się szeroko jak rzeka w delcie.
Clarissa Pinkola Estees, „Biegnąca z wilkami”

CONTACT US

We're not around right now. But you can send us an email and we'll get back to you, asap.

Sending

©2018 KLEO Template a premium and multipurpose theme from Seventh Queen

Log in with your credentials

Forgot your details?